10 października 2026 roku minie 35 lat od tragicznej śmierci Andrzeja Zauchy. Jednego z najbardziej charakterystycznych głosów polskiej muzyki rozrywkowej, artysty wszechstronnego, który równie swobodnie poruszał się w jazzie, popie, bluesie i muzyce teatralnej. Choć jego życie zakończyło się nagle, takie utwory jak „Byłaś serca biciem”, „Bądź moim natchnieniem” czy „C’est la vie – Paryż z pocztówki” do dziś pozostają ważną częścią polskiej kultury.
Andrzej Zaucha zginął 10 października 1991 roku w Krakowie. Miał zaledwie 42 lata i znajdował się w bardzo ważnym momencie swojej kariery. Tego wieczoru występował w krakowskim Teatrze STU w musicalu „Pan Twardowski”, w którym grał tytułową rolę.
Po wyjściu z teatru został zastrzelony przez francuskiego reżysera Yves’a Goulais. W tragedii zginęła również aktorka Zuzanna Leśniak-Goulais. Śmierć popularnego wokalisty była ogromnym szokiem zarówno dla środowiska artystycznego, jak i jego publiczności.
Od sportu do muzyki
Droga Andrzeja Zauchy na scenę nie była oczywista. W młodości trenował kajakarstwo i był związany z kadrą narodową. Ostatecznie jednak sport ustąpił miejsca muzyce.
Zaucha w dużej mierze był samoukiem. Początkowo grał na perkusji, sięgał również po saksofon tenorowy. Najważniejszym instrumentem okazał się jednak jego głos – niezwykle charakterystyczny, mocny i natychmiast rozpoznawalny.
Pod koniec lat 60. związał się z krakowskim zespołem Dżamble. W 1969 roku grupa zdobyła pierwsze miejsce w kategorii rhythm and blues podczas festiwalu Jazz nad Odrą. W tym samym roku wystąpiła również na prestiżowym Jazz Jamboree.
Jednym z najważniejszych śladów tej współpracy jest album „Wołanie o słońce nad światem”, nagrany w 1970 roku i wydany rok później. Płyta do dziś zaliczana jest do ważnych pozycji polskiej muzyki jazz-rockowej.
W kolejnych latach Zaucha współpracował również z zespołem Anawa, w którym zastąpił Marka Grechutę. Z grupą nagrał album „Anawa”, wydany w 1973 roku.

„Byłaś serca biciem” i największe przeboje
Kariera solowa Zauchy nabrała tempa w latach 80. W 1983 roku ukazał się jego pierwszy solowy album „Wszystkie stworzenia małe i duże”. Cztery lata później wydał płytę „Stare, nowe, najnowsze”, a w 1989 roku album zatytułowany po prostu „Andrzej Zaucha”.
Jednym z największych przebojów w jego karierze została piosenka „Byłaś serca biciem”. Zaucha wykonał ją podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1988 roku, gdzie utwór został wyróżniony.
Do dziś to właśnie ta piosenka należy do najbardziej rozpoznawalnych nagrań artysty.
Lista utworów kojarzonych z Zauchą jest jednak znacznie dłuższa. W jego repertuarze znalazły się między innymi „Bądź moim natchnieniem”, „Siódmy rok”, „C’est la vie – Paryż z pocztówki”, „Czarny Alibaba” czy wykonywana wspólnie z Andrzejem Sikorowskim „Rozmowa z Jędrkiem”.
Jego muzyka wymykała się prostym podziałom. Zaucha łączył jazz, rhythm and blues, funk, pop i muzykę estradową. Potrafił wykonywać zarówno wymagające jazzowe kompozycje, jak i utwory, które szybko stawały się radiowymi przebojami.
Nie tylko piosenkarz
Andrzej Zaucha nie ograniczał się wyłącznie do nagrywania płyt i koncertowania. Występował także jako aktor i był związany z krakowskim Teatrem STU.
Pojawiał się między innymi w spektaklu „Kur zapiał”, a szczególnie ważną rolą w jego teatralnej karierze był „Pan Twardowski”. W tytułową postać wcielał się ponad 130 razy.
Jego głos znają również osoby, które być może nie kojarzą wszystkich solowych nagrań artysty. To właśnie Zaucha śpiewał polską wersję piosenki otwierającej popularny serial animowany „Gumisie”.
Pokazuje to, jak szeroki był zakres jego działalności. Z jednej strony występował z muzykami jazzowymi, z drugiej tworzył przeboje muzyki popularnej, grał w teatrze i użyczał swojego głosu produkcjom telewizyjnym.

Życie naznaczone osobistą tragedią
Ostatnie lata życia artysty nie były łatwe. W 1989 roku niespodziewanie zmarła jego żona Elżbieta. Przyczyną było pęknięcie tętniaka mózgu.
Był to dla Zauchy ogromny cios. Mimo osobistej tragedii powrócił jednak do pracy artystycznej. Nadal występował, nagrywał i pojawiał się na scenie teatralnej.
Jego własne życie zostało brutalnie przerwane zaledwie dwa lata później.
35 lat ciszy, ale muzyka pozostała
Od śmierci Andrzeja Zauchy mija 35 lat, ale trudno mówić o jego artystycznym zapomnieniu. „Byłaś serca biciem” wciąż pojawia się w radiu, na koncertach i w nowych interpretacjach. Po jego repertuar sięgają kolejne pokolenia wykonawców.
Z perspektywy czasu jeszcze wyraźniej widać, jak nietypową postacią był na polskiej scenie muzycznej. Nie miał klasycznej drogi do kariery, a mimo to swobodnie poruszał się pomiędzy jazzem, popem, bluesem i teatrem. Był wokalistą, perkusistą, saksofonistą i aktorem.
Przede wszystkim pozostawił jednak po sobie głos, którego nie sposób pomylić z żadnym innym.
35. rocznica jego śmierci będzie kolejną okazją, aby wrócić do nagrań artysty. Bo choć od tragicznego wieczoru w Krakowie minęły już ponad trzy dekady, w polskiej muzyce po Andrzeju Zausze wcale nie zapadła cisza.
Jego piosenki nadal brzmią.















