Smash burger zdążył już wyjść z gastro‑bańki i stać się jednym z najgłośniejszych burgerowych trendów ostatnich lat – od kultowych miejscówek w USA po polskie lokale, które stawiają wszystko na zesmashowany, chrupiący kotlet. Wciąż jednak wielu gości zamawia burgera, nie zastanawiając się, czy na talerzu ląduje klasyczny, gruby kotlet, czy właśnie smash, który gra zupełnie inną melodię na języku. W tym momencie do rozmowy o smashach dołącza Pasibus – z nowymi pozycjami w menu, które nie tylko wykorzystują tę technikę, ale też pokazują, jak można ją autorsko „smashować z zasadami” i oferować w nowej, zaskakującej odsłonie.
Na świecie smash burger zdążył już przejść drogę od lokalnego hitu do pełnoprawnej kategorii. Pojawia się w kartach dużych sieci, niezależnych barów ulicznych i bardziej ambitnych, fine‑diningowych restauracji.
– Gastro scena już wie, o co chodzi, ale przeciętny gość wciąż często potrzebuje krótkiego wyjaśnienia. Zgodnie z danymi zagranicznymi, w porównaniu trzecich kwartałów 2023 i 2024 roku, kategoria smasha w USA wzrosła o 22%, a 40% restauracji ma jakąś wariację smasha w swoim menu. Ten wzrost widać również w trendach wyszukiwania w Google, od początku tego roku notowane jest coraz większe zainteresowanie w Polsce, ale my dopiero gonimy światowy trend na smashe – mówi Piotr Staszczyński, Członek Zarządu Pasibusa.
Smash burger – nie moda, tylko styl kulinarny
Smash burger to konkretny styl burgera: powstaje z kulki mielonej wołowiny rozgniecionej na bardzo gorącej płycie lub patelni, dzięki czemu mięso staje się bardzo cienkie, a na jego powierzchni tworzy się intensywnie przypieczona, chrupiąca skorupka.
Ta „skórka” to efekt reakcji Maillarda – zderzenia białek i cukrów w wysokiej temperaturze, które daje charakterystyczny smak przypieczonego mięsa i ten moment, kiedy brzegi burgera są lekko postrzępione i chrupiące.
W przeciwieństwie do klasycznego kotleta, smash jest bardziej płaski, ma większą powierzchnię kontaktu z gorącą płytą i daje więcej „przypieczonego” smaku na każdy kęs.
Na tej bazie powstają lokalne twisty – jedni łączą smasha ze smakami kuchni azjatyckiej (np. sosy na bazie miso, kimchi, japońskie majonezy), inni robią z niego czysty comfort food, który ma smakować jak „domowa kanapka”, tylko podkręcona techniką smażenia. Cały czas w tle działają proste zasady: smash jest szybki, powtarzalny, daje dużo charakteru przy niewielu składnikach. Właśnie dlatego prognozy gastro od kilku sezonów pokazują, że nie jest to jednoroczny fenomen – prostota, ekspresowy czas przygotowania i mocny, skarmelizowany smak idealnie wpisują się w to, czego ludzie szukają dziś w burgerach: ma być konkretnie i bez kombinowania, ale z takim kopem, który zostaje w pamięci po pierwszym kęsie.

Klasyczny burger vs smash – w czym tak naprawdę się różnią?
Większość osób, zamawiając burgera, nie zadaje sobie pytania: to będzie smash czy klasyczny kotlet?
Po prostu oczekujemy dobrego burgera – a tymczasem różnica między grubym burgerem a smashem jest równie duża jak między espresso a przelewową kawą: niby ta sama baza, ale styl, technika i efekt na języku zupełnie inne.
Klasyczny burger to gruby, soczysty kotlet, który można zrobić na różne stopnie wysmażenia; smash to burger, który stawia na maksymalną chrupkość, ekspresowe smażenie i intensywny smak „skórki”. Smasha robimy z luźnej kulki wołowiny, którą jednym zdecydowanym ruchem jest spłaszczona na gorącej płycie. Efekt to zesmashowany, szeroki kotlet mocno przypieczony i chrupiący.
Nowe smashe w Pasibusie
Wyznając filozofię Better Burger, smashe są ciekawą alternatywą, świeżym spojrzeniem na burgera. Co zatem oferuje Pasibus? Obok klasycznych pozycji lądują kompozycje oparte na technice chrupiącego, mocno przypieczonego kotleta, ale z innymi dodatkami, sosami i charakterem. Dzięki temu Pasibus pozwala wybrać nie tylko „jaki burger”, ale też „w jakim stylu” i “ile mięcha”!
W stałej ofercie Pasibusa obok Smasha BBQ pojawiają się nowe smaki: Original, Czipotle i coś dla fanów pikanterii – Jalapeño. Każdy z nich do wyboru w 3 wariantach – z 1, 2 lub 3 smashowanymi kotletami. To Ty decydujesz o pełni mięsnego smaku! Oferta dostępna od 22 lipca.
O marce:
Pasibus to polska marka burgerowa z trzynastoletnim doświadczeniem i ulicznym DNA – wywodzi się z foodtrucka i kultury street foodu, od której wszystko się zaczęło. Dziś jest jedną z większych sieci gastronomicznych w Polsce (37 lokali i jeden drive thru), ale dalej działa w tym samym duchu: bez zadęcia, bez ściemy, z konkretną zajawką na jedzenie. Marka została założona przez ludzi z ogromną pasją, którzy od pierwszego dnia do dziś są zaangażowani w jej rozwój.
DNA Pasibusa to kreatywność i uczciwe podejście do smaku oraz jakości. Fundamentem jest w 100% świeżo mielona wołowina, autorskie receptury i świadomie dobrane składniki, które razem tworzą dopracowaną, spójną całość. Każdy element ma znaczenie – od proporcji, przez teksturę, po finalny efekt na tacy. Jedzenie traktowane jest poważnie: ma zapewniać doskonały smak, wyglądać tak, że chce się mu zrobić zdjęcie i oferować przeżycie, do którego chce się wracać. Jedzenie to doświadczenie, które wnosi radość i zadowolenie w codzienność gości restauracji. Menu jest różnorodne i zaskakujące.
Pasibus działa w duchu Better Burger – podejściu, które łączy dwa światy: szybkość i powtarzalność z jakością oraz charakterem kraftowego jedzenia. Marka chce wyznaczać nowe standardy na polskim rynku i robić to po swojemu – bez kompromisów.
Celem Pasibusa jest rozwijanie idei Better Burger i budowa jednej z najsilniejszych polskich marek gastronomicznych oraz tworzenie sieci, która wyznacza nowe standardy na rynku.
Informacja prasowa






