Konojad, Białykał, Tumidaj, Zadki czy Bączylas – to nie nazwy wymyślone na potrzeby komedii, ale prawdziwe miejscowości położone w Wielkopolsce. Niektóre brzmią jak polecenia, inne natychmiast uruchamiają wyobraźnię. Jedno jest pewne: przy tych tablicach kierowcy chętnie zatrzymują się, żeby zrobić zdjęcie.
Nazwy polskich miejscowości często mają wielowiekową historię. Dawne słowa z czasem zmieniały znaczenie, a nazwy, które kiedyś nikogo nie dziwiły, obecnie mogą wywoływać zupełnie inne skojarzenia. Wielkopolska ma pod tym względem kilka wyjątkowo ciekawych przykładów.
Konojad – nazwa, która może zaniepokoić konie
Konojad to wieś położona w gminie Kamieniec, w powiecie grodziskim. Miejscowość znajduje się w zachodniej części województwa wielkopolskiego.
Nazwa brzmi tak, jakby przed wjazdem należało sprawdzić, czy w samochodzie nie podróżuje przypadkiem koń. Zwierzęta nie mają jednak powodów do niepokoju. Konojad jest zwyczajną wielkopolską wsią, a jego nietypowa nazwa jest dziś przede wszystkim powodem do żartów i pamiątkowych zdjęć.
Białykał – nazwa ma inne znaczenie, niż podpowiada wyobraźnia
Białykał leży w gminie Pakosław, w powiecie rawickim. To jedna z najbardziej charakterystycznych nazw miejscowości nie tylko w Wielkopolsce, ale prawdopodobnie również w całym kraju.
Jej historyczne znaczenie jest jednak znacznie mniej kontrowersyjne, niż może się wydawać. Jak wyjaśnia gmina Pakosław, Białykał oznacza „białe bagno” lub „białe błota”. Dawniej słowo „kał” mogło odnosić się właśnie do błota, bagna albo podmokłego terenu.
Nazwa, która obecnie wywołuje uśmiech, była więc najprawdopodobniej zwyczajnym określeniem miejscowego krajobrazu.
Tumidaj – krótko i bez negocjacji
Tumidaj to osada położona w gminie Mieścisko, w powiecie wągrowieckim. Nazwa brzmi niemal jak konkretne polecenie: „tu mi daj”.
Można sobie wyobrazić, że kurier słyszący adres po raz pierwszy przez chwilę zastanawia się, czy rozmówca wskazuje miejsce pozostawienia paczki, czy rzeczywiście podaje nazwę miejscowości. Tumidaj istnieje jednak naprawdę i znajduje się we wschodniej części województwa wielkopolskiego.
Co ciekawe, nie jest to jedyny Tumidaj w regionie. Samo podanie nazwy może więc nie wystarczyć – potrzebne jest jeszcze wskazanie właściwej gminy.

Zadki – miejscowość stworzona do pamiątkowych zdjęć
Zadki to kolonia w gminie Czajków, w powiecie ostrzeszowskim. Miejscowość należy do sołectwa Klon.
Zdanie „za chwilę wjeżdżamy w Zadki” może wywołać pewne zdziwienie wśród pasażerów, szczególnie gdy po raz pierwszy podróżują po południowej Wielkopolsce.
Tablica z nazwą miejscowości z pewnością ma duży potencjał fotograficzny. Trudno przejechać obok niej bez uśmiechu, a jeszcze trudniej nie opowiedzieć później znajomym, że naprawdę było się w Zadkach.
Bączylas – tutaj nawet las może bzyczeć
Bączylas to wieś w gminie Poniec, w powiecie gostyńskim. Jej istnienie potwierdzają dokumenty i wykazy miejscowości publikowane przez lokalny samorząd.
Nazwa może kojarzyć się z lasem pełnym bąków, trzmieli i innych głośno brzęczących owadów. Brzmi też trochę jak określenie miejsca z książki dla dzieci, w którym drzewa rozmawiają ze zwierzętami, a każdy spacer kończy się niespodziewaną przygodą.
Bączylas jest jednak prawdziwą wielkopolską miejscowością, a nie nazwą stworzoną przez autora bajek.
Ruchocice – nazwa wprawiająca wyobraźnię w ruch
Ruchocice znajdują się w gminie Rakoniewice, w powiecie grodziskim. Wieś leży przy drodze prowadzącej w kierunku Grodziska Wielkopolskiego, około sześciu kilometrów od Rakoniewic.
Dla mieszkańców nazwa jest zupełnie zwyczajna. Osoby widzące ją po raz pierwszy mogą jednak przeczytać napis na tablicy dwa razy, aby upewnić się, że żadna litera nie została pomylona.
Ruchocice mają przy tym długą historię i własne zabytki, w tym drewniany kościół. Nietypowe współczesne skojarzenia stanowią więc tylko niewielki fragment opowieści o tej miejscowości.
Sątopy – pytanie czy nazwa wsi?
Sątopy to wieś położona w gminie Nowy Tomyśl, w powiecie nowotomyskim. Miejscowość widnieje między innymi w samorządowym Systemie Informacji Przestrzennej Nowego Tomyśla.
Jej nazwa może brzmieć jak pytanie: „Są topy?”. Pozostaje jedynie ustalić, o jakie topy chodzi, kto miał je przynieść i dlaczego wszyscy pytają o nie akurat w tej części Wielkopolski.
W rzeczywistości jest to oczywiście zwyczajna miejscowość, której nazwa tylko przypadkowo przypomina współczesne wyrażenie.
Psienie-Ostrów – kandydat na psią stolicę Wielkopolski
Psienie-Ostrów to wieś położona w gminie Czermin, w powiecie pleszewskim. Sama nazwa natychmiast przywodzi na myśl miejscowość stworzoną specjalnie dla czworonogów.
Można sobie wyobrazić, że na głównym placu stoją miski z wodą, lokalny sklep sprzedaje wyłącznie psie przysmaki, a podczas zebrań wiejskich głos zabierają również przedstawiciele ras małych, średnich i dużych.
Rzeczywistość jest mniej fantazyjna. Psienie-Ostrów jest prawdziwą wielkopolską wsią, a wydarzenia organizowane dla jej mieszkańców są opisywane na oficjalnej stronie gminy Czermin.

Dwór w Psienie-Ostrów
Wielkopolska mapa ma poczucie humoru
Nietypowe nazwy nie oznaczają oczywiście, że same miejscowości są dziwne. Najczęściej są śladem dawnych słów, lokalnych warunków, nazw osobowych lub określeń używanych przez mieszkańców wiele pokoleń temu.
Współczesny język nadaje im jednak nowe znaczenia. Dzięki temu podróż po Wielkopolsce może poprawić humor jeszcze przed dotarciem do celu. Wystarczy minąć Konojad, zrobić zdjęcie w Zadkach, odwiedzić Bączylas, a na zakończenie powiedzieć: Tumidaj!






